Przejdź do treści
Strony i Aplikacje
10 min

Strona internetowa czy Facebook? Co wybrać dla małej firmy

Facebook i strona łapią klienta w dwóch różnych momentach. Facebook trafia do kogoś, kto Cię jeszcze nie szuka: przewija telefon i przypadkiem widzi Twoją pracę. Strona trafia do kogoś, kto już szuka i wpisuje w Google „kuchnie na wymiar Białystok”. Jeśli Twoi klienci zaczynają od wyszukiwarki, sam profil Cię tam nie pokaże, bo Google prawie nie wyświetla wpisów z Facebooka w wynikach na lokalne usługi.

Poniżej rozkładamy to na części: co realnie daje jedno i drugie, kiedy sam profil w zupełności wystarcza i po czym poznasz, że właśnie przestał.

Dwa różne momenty w dniu klienta

Weźmy stolarza, który robi kuchnie na wymiar. Jest wtorek, dochodzi dwudziesta druga, ktoś leży z telefonem i przewija, aż na moment zatrzymuje się na zdjęciu zabudowy z jego zeszłotygodniowego montażu, klika „obserwuj” i przewija dalej. Tej kuchni nie potrzebuje i pewnie długo nie będzie potrzebował, ale zapamiętał, że taka firma istnieje. Tak właśnie działa Facebook.

Dwa tygodnie później zupełnie inna osoba odbiera klucze do mieszkania w stanie deweloperskim i w sobotę rano wpisuje w telefon „kuchnie na wymiar Białystok”. Ta osoba niczego nie przewija, tylko otwiera trzy pierwsze wyniki, ogląda realizacje, sprawdza widełki cen i pisze do dwóch firm. Tak działa wyszukiwarka.

Cała różnica jest w gotowości: w pierwszym przypadku walczysz o uwagę kogoś, kto niczego nie potrzebuje, a w drugim odpowiadasz komuś, kto ma odłożony budżet i termin w głowie. Ten drugi klient sam Cię znalazł, więc rzadziej targuje się o cenę i zwykle od razu prosi o wycenę.

Dlatego pytanie „strona czy Facebook” prowadzi donikąd, a lepsze brzmi tak: skąd przychodzą klienci, którzy naprawdę płacą – z przewijania czy z wyszukiwarki? Odpowiedź zwykle znasz, wystarczy przypomnieć sobie ostatnie dziesięć zleceń.

Co daje profil na Facebooku, a gdzie się kończy

Zacznijmy od kanału, który zwykle jest już zbudowany, bo prawie każda mała firma ma profil, zanim pomyśli o stronie.

Co profil robi naprawdę dobrze

Profilu nie ma za co skreślać, bo przy części lokalnych firm to najmocniejszy kanał sprzedaży i nie ma w tym nic złego.

Zakładasz go w godzinę, za darmo, bez wykonawcy i bez umowy, a od pierwszego dnia widać na nim, że firma żyje: zdjęcie z wczorajszego montażu robi więcej niż najładniejsza strona, na której ostatnia zmiana jest z 2021 roku. Klient pisze wiadomość o wpół do dziesiątej wieczorem, Ty odpowiadasz rano i temat jest domknięty, zanim zdąży zadzwonić gdzie indziej.

Najmocniejsze jest jednak to, czego nie da się kupić: ktoś pyta w grupie miejskiej o porządnego stolarza, dwie osoby wpisują pod spodem Twoje nazwisko i w tydzień masz trzy telefony. Tego żadna strona za Ciebie nie zrobi.

Jeśli sprzedajesz zdjęciami – fryzjerstwo, paznokcie, torty, mała gastronomia – profil jest Twoim naturalnym środowiskiem i będzie nim dalej.

Gdzie profil przestaje wystarczać

Zostawmy na chwilę stolarza i weźmy gabinet fizjoterapii, bo na nim widać to najostrzej.

Google prawie go nie widzi. To najważniejszy i najczęściej pomijany punkt, bo kiedy ktoś po kontuzji wpisuje „fizjoterapeuta Białystok”, wyszukiwarka pokazuje strony i wizytówki gabinetów, a nie wpisy z profilu. Bez strony nie ma Cię w tym zestawieniu, a pacjent nawet się nie dowie, że przegapił akurat Ciebie.

Wpis żyje dwa dni. Twój najlepszy tekst o tym, jak rozruszać bark po operacji, zebrał komentarze i jeden telefon, ale za miesiąc nie znajdzie go już nikt, łącznie z Tobą. Podstrona z usługą pracuje latami i przez cały ten czas przyprowadza ludzi.

Zasięg nie należy do Ciebie. Masz tysiąc obserwujących, a wpis widzi stu z nich, bo zasady tego, kto co ogląda, zmieniają się bez uprzedzenia i nie masz na nie wpływu. Możesz dopłacić za zasięg, tyle że wtedy zaczyna się rachunek, który wraca co miesiąc.

Konto też nie jest Twoje. Blokada zdarza się rzadko, ale kiedy przyjdzie, znika wszystko naraz: zdjęcia, wiadomości i cała historia rozmów z klientami. Odwołanie potrafi trwać tygodniami i nie ma numeru, pod który zadzwonisz, a strona stoi na Twojej domenie i Twoim hostingu, więc nikt jej nie wyłączy w środku nocy decyzją systemu.

Przy większym zleceniu profil wygląda dorywczo. Tu z kolei najlepszym przykładem jest firma montująca instalacje, na przykład fotowoltaikę. Przy usłudze za trzysta złotych nikt niczego nie sprawdza, ale przy zleceniu za dwadzieścia tysięcy klient chce zobaczyć adres, NIP, wykonane prace i konkretny zakres. Sam profil bywa wtedy odczytany jako firma prowadzona po godzinach, nawet jeśli z firmą jest zupełnie inaczej.

Co daje strona internetowa, a czego nie zrobi

Ten sam rachunek, tylko z drugiej strony: co dokłada własna strona i gdzie kończą się jej możliwości.

Co w zamian daje strona

Strona odbiera telefon wtedy, kiedy Ty nie możesz: ktoś wpisuje usługę i miasto, trafia na Twoją podstronę, sprawdza zakres, widzi ceny od jakiejś kwoty i dzwoni. Nie musisz przy tym być ani niczego publikować, żeby to działało.

Ustawiasz też kolejność, w jakiej klient poznaje Twoją firmę, i sam decydujesz, czy pierwsze będą ceny, wolne terminy, dojazd czy zdjęcia prac. Na profilu ustala to za Ciebie algorytm, a najważniejsza informacja leży trzysta wpisów niżej.

Wszystko jest przy tym Twoje: domena, treść i kontakty zostają u Ciebie, więc zmiana wykonawcy czy hostingu niczego nie przerywa.

Widzieliśmy to u NS Beauty, salonu kosmetycznego w Michałowie. Natalia miała sporą społeczność na Instagramie, tyle że ta popularność zamieniała się głównie w te same pytania w wiadomościach: ile kosztuje, czy da się w piątek, gdzie to jest. Klientki, które szukały zabiegu w wyszukiwarce, trafiały tymczasem do konkurencji. Po uruchomieniu strony salon wszedł na pierwszą pozycję w Google na swoje frazy w Michałowie, a przejrzysty cennik zmniejszył liczbę powtarzalnych pytań. Profil został przy tym, w czym był dobry, czyli w pokazywaniu efektów, a na Facebooku ten sam mechanizm wygląda identycznie.

Czego z kolei nie zrobi strona

Uczciwość wymaga spojrzenia też w drugą stronę, bo strona ma swoje wyraźne granice. Nie zbuduje społeczności ani nie wywoła polecenia w grupie miejskiej, nie pokaże w piątek wieczorem, że dziś zwolnił się termin, i nie odpowie na wiadomość tak szybko, jak robi to człowiek w Messengerze.

Nie działa też od pierwszego dnia. Płatny zasięg na Facebooku daje ruch od razu, a strona potrzebuje kilku tygodni, czasem miesięcy, zanim ustawi się w wynikach wyszukiwania. Wymaga przy tym odrobiny opieki: aktualnych cen, godzin i zdjęć, bo strona z ofertą sprzed trzech lat szkodzi bardziej, niż pomaga.

Dlatego to nie jest wybór „albo, albo”, tylko pytanie, czego brakuje Ci bardziej.

Strona czy Facebook – co wybrać dla swojej firmy

Teoria teorią, a decyzję trzeba podjąć w konkretnej firmie, z konkretnym budżetem. Poniżej trzy sytuacje, w których odpowiedź jest dość jasna.

Kiedy sam Facebook naprawdę wystarczy

Nie każda firma potrzebuje strony i nie zamierzamy udawać, że jest inaczej. Zostań przy samym profilu, jeśli:

  • klienci przychodzą wyłącznie z polecenia i nie zależy Ci na nowych,
  • działasz sezonowo albo po godzinach i nie chcesz stałych kosztów,
  • sprzedajesz zdjęciami i relacjami, a Twoja branża naprawdę żyje w mediach społecznościowych,
  • dopiero sprawdzasz pomysł i nie wiesz jeszcze, czy jest na niego zapotrzebowanie.

Strona zrobiona bez potrzeby to wydatek, a nie inwestycja, i mówimy to również wtedy, gdy ktoś dzwoni do nas gotowy zapłacić.

Po czym poznasz, że strona jest już potrzebna

Zanim przeczytasz resztę, wpisz w Google swoją usługę razem z nazwą miasta, dokładnie tak, jak zrobiłby to klient, i zobacz, kto jest na pierwszej stronie.

Jeśli są tam trzej konkurenci, a Ciebie nie ma, masz odpowiedź: ci ludzie codziennie idą do kogoś innego, a Ty się o tym nie dowiadujesz. Jeśli natomiast na Twoją usługę nikt w Twojej okolicy nie szuka w Google, bo wszystko dzieje się przez polecenia, to też jest odpowiedź i nie ma sensu jej naginać.

Poza tym testem sygnały są dość jednoznaczne:

  • Sprzedajesz usługę, przy której klient musi Ci zaufać. Prawnik, księgowa, gabinet, wykonawca instalacji. Taki klient sprawdza firmę, zanim zadzwoni.
  • Zdarzają się większe zlecenia. Przy wyższych kwotach klient porównuje oferty i chce zobaczyć konkret, nie galerię.
  • Nie chcesz zależeć od jednej platformy. Zmiana zasad czy blokada konta przestają Cię wtedy dotyczyć.
  • Odpowiadasz w kółko na te same pytania. Ceny, godziny, dojazd, zakres. Strona odpowiada za Ciebie o drugiej w nocy.

Najlepiej działa jedno i drugie

Najzdrowszy układ jest prosty: profil pokazuje, że firma żyje, i buduje relację, a strona łapie ludzi z wyszukiwarki i domyka temat.

W praktyce wygląda to tak, że w opisie profilu wpisujesz adres strony, a pod wpisem, który się rozszedł, wrzucasz odnośnik do konkretnej podstrony z usługą, a nie do strony głównej. Kontakt zbierasz u siebie, dzięki czemu ruch przyprowadzony z platformy zostaje przy Tobie także wtedy, gdy platforma jutro zmieni zasady.

Ile kosztuje strona dla małej firmy

Prosta strona wizytówka zaczyna się u nas od 1 500 zł i powstaje w 2-3 tygodnie, a wielostronicowa strona firmowa od 3 000 zł i zajmuje zwykle 4-8 tygodni. Domena i hosting kosztują potem 150-300 zł rocznie i płacisz je bezpośrednio dostawcy, na swoje konto i swoje dane, bez naszej prowizji.

Na cenę wpływa przede wszystkim liczba podstron, to, czy projekt powstaje od zera czy na sprawdzonym szablonie, oraz to, czy teksty piszesz sam, czy zlecasz nam. Rozbicie kwot opisaliśmy we wpisie ile kosztuje strona internetowa.

Profil kosztuje zero, dopóki nie zaczniesz płacić za zasięgi, i to jest jego realna przewaga na starcie. Różnica polega na tym, że opłata za zasięg wraca co miesiąc i działa tylko dopóki płacisz, a strona to koszt jednorazowy plus drobne utrzymanie, za to bez natychmiastowego efektu. Jedno kupujesz na dziś, drugie na kilka lat do przodu.

Pełny zakres tego, co robimy, opisaliśmy na stronie tworzenie stron internetowych.

Najczęstsze pytania

Czy mogę mieć tylko Facebooka i wizytówkę Google?

Możesz i przy części lokalnych firm to działa. Wizytówka pokaże Cię w mapach i wynikach lokalnych, więc podstawowa widoczność jest. Schody zaczynają się, gdy klient chce sprawdzić zakres usługi albo cennik. Wizytówka na to nie odpowie, a nikt nie będzie przewijał profilu, żeby znaleźć cenę sprzed pół roku.

Czy strona wystarczy bez Facebooka?

Tak, jeśli Twoi klienci szukają w Google. W branżach, które żyją ze zdjęć i społeczności, brak profilu odetnie Cię od sporej grupy odbiorców. Warto mieć oba, nawet jeśli jeden prowadzisz raz na dwa tygodnie.

Czy strona bez publikowania wpisów ma sens?

Ma sens, bo strona nie wymaga codziennej obecności i jeśli dobrze opisuje usługi oraz jest przygotowana pod wyszukiwarkę, pracuje sama. Blog przyspiesza efekty, ale nie jest warunkiem.

Ile trwa zrobienie takiej strony?

Wizytówka zwykle 2-3 tygodnie, a strona firmowa 4-8 tygodni, przy czym termin zapisujemy w umowie. Najwięcej czasu zajmują zwykle teksty i zdjęcia po Twojej stronie, a nie samo wykonanie.

Czy będę mógł sam edytować treści?

Tak, budujemy strony tak, żeby dało się samodzielnie zmienić tekst, zdjęcie czy cenę. Pokazujemy, jak to zrobić, i zostajemy pod telefonem, gdyby coś nie wyszło.

Nie wiesz, czy strona Ci się opłaci?

Zacznij od testu z Google, o którym pisaliśmy wyżej: wpisz swoją usługę razem z miastem i zobacz, kto jest na górze. Jeśli są tam konkurenci, a Ciebie nie ma, odpowiedź masz w zasadzie gotową.

Możemy przejść przez to razem, więc zadzwoń pod +48 508 592 598 albo umów bezpłatną konsultację. Trzydzieści minut i żadnych zobowiązań, a jeśli uznamy, że strona nie jest Ci teraz potrzebna, powiemy to wprost.

Potrzebujesz strony, która sprzedaje?

Porozmawiajmy o Twoim projekcie - bez zobowiązań, bez kosztów.